Przeskocz do treści
Strona istnieje 19 lat 3 miesiące 12 dni 11 godzin i 6 min.

Czy ulice w Jaśle są wolne od symboli totalitaryzmu? My to badamy

Czy może istnieć przestrzeń publiczna jako miejsce wolne od symboli propagujących systemy totalitarne? Czy na terenie naszego miasta są jeszcze takie miejsca? Czy lokalni bohaterowie mogą zaistnieć jeszcze bardziej w przestrzeni publicznej? Nad takimi zagadnieniami pracujemy w ramach tego projektu.

W 2016 r. Sejm RP uchwalił ustawę o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej. Przepisy tej ustawy mają na celu wyeliminowanie z przestrzeni publicznej nazw upamiętniających osoby, organizacje, wydarzenia lub daty symbolizujące komunizm lub inny ustrój totalitarny albo ten ustrój propagujące. A jak ten problem wygląda w środowisku jasielskim? Czy już nie ma w naszym mieście takich nazw ulic lub innych miejsc publicznych? Z tymi pytaniami zwróciłyśmy się do mieszkańców Jasła i uzyskaliśmy sporo różnych odpowiedzi.

Z tego co się zorientowałyśmy, m.in. poprzez ankietę, rozmowy z jaślanami i lekturę, to jeszcze takie miejsca są. Ot, choćby od kilkunastu lat uważana za dość kontrowersyjną, ulica Józefa Ducala. Dotychczasowy patron ulicy to jak podają autorzy książki „Jasielskie ulice” - regionaliści Mieczysław Mikulski, Zdzisław Świstak i Henryk Zych - publikacji wydanej w Jaśle w 2002 r. przez Urząd Miasta Jasła: „Józef Ducal to działacz ruchu robotniczego. Absolwent Gimnazjum im. Króla Stanisława Leszczyńskiego w Jaśle. Maturę złożył w 1913 r. Podjął studia filozoficzne na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Związał się z ruchem robotniczym. Był członkiem Komunistycznej Partii Polski. Szczególną działalność rozwijał w komórce Komunistycznej Partii Polski w Harklowej. Historyk rodem z Jasła, nieżyjący już prof. Mieczysław Wieliczko w książce „Jasielskie w latach II wojny światowej”, Warszawa 1974 dodaje: „Silna komórka KPP była w Harklowej zarówno wśród robotników kopalni ropy naftowej, jak też młodzieży. Szczególną działalność rozwinął tu Józef Ducal, student filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego.”

Stawiamy zatem otwarte pytanie do władz i mieszkańców miasta: Czy postać tego patrona jasielskiej ulicy kwalifikuje się zgodnie z ustawą Sejmu do zmiany? Jeśli nie, w porządku - należy go zostawić. Jeśli tak, to czy w takiej sytuacji nie warto rozważyć innej kandydatury? Mamy taką. Chociaż to człowiek bardzo mocno związany z naszym miastem, jak dotąd nigdy i nigdzie nie został upamiętniony, a z pewnością na to zasługuje. Tą osobą jest wybitny patriota i lotnik związany z Jasłem - kapitan i pilot myśliwski Eugeniusz NowakiewiczEugeniusz Nowakiewicz. Był rodowitym jaślaninem, przyszedł na świat właśnie w naszym mieście 2 stycznia 1920 r. Po sześciu klasach gimnazjum jasielskiego wstąpił do Podoficerskiej Szkoły Lotniczej dla Młodocianych w Bydgoszczy, którą ukończył w 1938 r. Ukończywszy wyższy kurs pilotażu myśliwskiego w Dęblinie trafił do eskadry myśliwskiej w Krakowie. Przed wybuchem wojny w 1939 r., jego eskadra została przeniesiona w okolice Warszawy i tam brała udział w walkach kampanii wrześniowej. Następnie wylądował w Rumunii, a stamtąd dostał się do Francji. Wiosną 1940 r. został przydzielony do dywizjonu francuskiego do klucza polskiego. W kampanii francuskiej odniósł pewnych zwycięstw 3 i 5/6, uszkodzeń 1/2, co dało mu najlepszy wynik wśród walczących tam polskich pilotów. Po kapitulacji Francji z grupą pilotów wylądował w Tunisie i przez Casablankę w lipcu 1940 r. przybył do Anglii. Miesiąc później trafił do polskiego 302. Dywizjonu Poznańskiego. W trakcie słynnej bitwy powietrznej o Wielką Brytanię strącił pięć samolotów niemieckich i awansował na porucznika. Latem 1942 r. w czasie lotu nad Francją został trafiony przez artylerię niemiecką i na uszkodzonym samolocie wylądował w rejonie Paryża. Nocą dotarł do francuskiego farmera, który skontaktował go z ruchem oporu, którego ludzie umieścili go w szpitalu pod przybranym nazwiskiem. Miał być przerzucony do Anglii. Jednak zdradzony przez konfidenta został aresztowany pod zarzutem szpiegostwa. Po półrocznym śledztwie, w czasie którego był bity i głodzony, umieszczono go w obozie jenieckim w Żaganiu. Początkiem 1945 r. ewakuowano ich na zachód, gdzie zostali uwolnieni przez wojska alianckie i dotarli do Anglii. Po rozwiązaniu polskich jednostek lotniczych zgłosił się do lotnictwa angielskiego w Lincoln jako instruktor lotnictwa. Otrzymał awans do stopnia kapitana. Do cywila przeszedł w 1947 r. Nie chcąc wracać do rządzonej przez komunistów Polski pozostał w Wielkiej Brytanii, gdzie podjął działalność gospodarczą. W uznaniu zasług na polach bitewnych został odznaczony Krzyżem Virtuti Militari i dwa razy Krzyżem Walecznych oraz innymi medalami polskimi, francuskimi i angielskimi. Zmarł 5 stycznia 1998 r. Prochy tego wielkiego syna jasielskiego i wybitnego lotnika złożono na cmentarzu w Manchesterze. Jak dotąd, w żaden sposób nie został upamiętniony w swoim rodzinnym mieście.

Reasumując nasze rozważania: Czy w sytuacji, kiedy zapadnie decyzja o dekomunizacji którejś z jasielskich ulic, tej czy innej (a w grę wchodzi jeszcze ze dwie) nie warto zastanowić się nad kandydaturą tego jaślanina, patrioty i świetnego pilota? A jeśli nie, to może przynajmniej zastanowić się nad inną formą upamiętnienia jego osoby. Na przykład nazywając jego imieniem którąś z nowych ulic w Jaśle.

Julia Czuba i Anna Janiga
Uczennice są uczestniczkami projektu w ramach ubiegania się o mandat Sejmu Dzieci i Młodzieży